
Wreszcie jest!!! Ostatniego dnia przezwyciężyłem lenistwo... Mogę śmiało być z siebie dumny. Niedziela 1 lutego godzina 6:00 pobudka. Niecałą godzinę później wyjazd z pełnym ekwipunkiem (pierwszy mój wypad na taką imprezę i nie obyło się bez błędów, statyw = wielka pomyłka:) Godzina 8:00 poszukiwania miejsca do zaparkowania w zatłoczonej uliczce. Następnie przełaj przez pole, trzeba nadmienić, że ostatni tydzień sowicie padało, więc błoto po kolana i... pierwsze zaskoczenie. W niedziele o tej porze "tubylcy" raczej odsypiają sobotnie szaleństwa a tu tłumy :) Wyposażone w gumowe obuwie "ortopedyczne" - widać nie pierwszy raz kibicują. Potem przepychanki do na z góry upatrzone pozycje. Kilka fotek (raczej kilkaset... ale nie nadających się do publikacji - dupa ze mnie nie fotograf)No i wycofanie na kolejną dogodną pozycje. Takie szachy przez cały dzień z przerwami na przemieszczanie pomiędzy etapami.
Godzina 15:00 HQ w Sligo. Spektakularny finish i... jeszcze więcej ludzi:( Serwis samochodów, wywiady, na koniec dekoracja zwycięzców, małe zakupy w firmowych stoiskach i powrót do domu. Bilans - Potworne zmęczenie, koszmarne obłocenie, prawie odmrożenia i... wielki banan na twarzy. Był to mój pierwszy rajd i definitywnie NIE ostatni. Polecam:)





















dzięki za artykuł, dzięki niemu dobrze odpowiedziałem w konkursie na www.extremecars.pl :)
OdpowiedzUsuńJJ