Lektura jubileuszowego numeru "Practical Photography" natchnęła mnie do popełnienia kolejnego fotomontażu. S-żonka coraz śmielej staje przed obiektywem, więc nie mogłem pozwolić aby taka okazja przeminęła bez uwiecznienia:)
Wracając z "zesłania" (kolejny raz w Cardonach - 260 km i 4 godziny drogi od domu), uzbrojony w aparat wypatrywałem ciekawych ujęć... Po całym dniu opadów wyjrzało słoneczko i rozbudziło apetyt na "pstrykanie". Wieczór zapowiadał się owocnie. Zatrzymałem się przed Sligo i rozpocząłem łowy:)
Weekend... Znowu wygrało lenistwo. Zamiast wyjazdu w poszukiwaniu ciekawych ujęć, kolejny raz odwiedziłem ruiny za Abbey Hotel. Pod latarnią najciemniej :)
Po ostatniej wizycie w kraju przywlokłem "masę" literatury na temat "pstrykania". Do profesjonalizmu droga daleka, ale moim zamiarem jest poprawienie warsztatu. Zawsze interesowały mnie twarze:) A jak popełnić dobry portret... hmm... jeszcze nie ten obiektyw i nie ta "ręka":) Ale pierwsze próby za mną. Oceńcie sami...