Kolejna sobota i przewidywana następna sesja... Niestety przełożona na inny termin.
Zamiast przyjemności - telefon z firmy i wyjazd do pracy. Padło na Sligo, nie zastanawiając się długo wrzuciłem aparat do auta i w drogę:)
Wiele razy pokonując tą trasę chciałem zatrzymać się na starej, zardzewiałej stacji benzynowej. Jakoś nigdy do tego nie doszło (sam nie wiem dlaczego) aż do dzisiaj. Zatrzymałem samochód złapałem aparat i wyszedłem pstrykać fotki. Chwilę później zjawił się właściciel, który zaczął opowiadać historię życia :) Ale co ciekawsze, ochoczo pozował do zdjęć. Poniżej jedna z jego kreacji.