Wczoraj odwiedził nas Grzesiu... Bez zbędnych słów zapadła decyzja o wyparawie na "łowy". Krótkie ustalenia i ... zachód słońca w Balyforan nad rozlaną rzeką. Ponieważ aura ostatnimi czasy nie zachęca do podziwiania zachodów słońca (podobnie rzecz się miała i tego wieczora) nie dotarliśmy na z góry upatrzone pozycje. Pogodzeni ze stratą "złocistych" ujęć zatrzymaliśmy się w Athleague by uwiecznić parę nocnych obrazków...
Rozochoceni pozyskanymi obrazami, malowanymi przez reflektory przejeżdżających samochodów wróciliśmy do Roscommon aby rozstawić sprzęt w centrum miasta.
Dwóch typów z aparatami w centrum miasta, nocną porą nie mogli pozostać niezauważeni... Wielu z przechodniów zatrzymywało się z zapytaniem : "Do jakiej gazety te zdjęcia?" Jeden z taksówkarzy zaproponował pomoc jako przewodnik i opowiedział historię ostatniej kobiety kat-a. Na zdjęciu... mieszkanki Roscommon, zainteresowane promocją na łamach RoscommonPeople. Lokalnej gazety, za której dziennikarzy zaczęliśmy uchodzić:)
Kolejna sobota i przewidywana następna sesja... Niestety przełożona na inny termin. Zamiast przyjemności - telefon z firmy i wyjazd do pracy. Padło na Sligo, nie zastanawiając się długo wrzuciłem aparat do auta i w drogę:) Wiele razy pokonując tą trasę chciałem zatrzymać się na starej, zardzewiałej stacji benzynowej. Jakoś nigdy do tego nie doszło (sam nie wiem dlaczego) aż do dzisiaj. Zatrzymałem samochód złapałem aparat i wyszedłem pstrykać fotki. Chwilę później zjawił się właściciel, który zaczął opowiadać historię życia :) Ale co ciekawsze, ochoczo pozował do zdjęć. Poniżej jedna z jego kreacji.
Po lekturze Scotta Kelby'ego przyszła kolej na przetestowanie zdobytej wiedzy:) Miał wyjść efekt a'la Hollywood... Co wyszło?... oceńcie sami :) Pozdrowienia dla Łolego:)
W dniach 7-8 lipca 2009 roku w studiu FANTOMAS miałem zaszczyt uczestniczyć w warsztatach prowadzonych przez Michała Mazurkiewicza pt: "Światło Studyjne"