Wczoraj odwiedził nas Grzesiu... Bez zbędnych słów zapadła decyzja o wyparawie na "łowy". Krótkie ustalenia i ... zachód słońca w Balyforan nad rozlaną rzeką. Ponieważ aura ostatnimi czasy nie zachęca do podziwiania zachodów słońca (podobnie rzecz się miała i tego wieczora) nie dotarliśmy na z góry upatrzone pozycje. Pogodzeni ze stratą "złocistych" ujęć zatrzymaliśmy się w Athleague by uwiecznić parę nocnych obrazków...
Rozochoceni pozyskanymi obrazami, malowanymi przez reflektory przejeżdżających samochodów wróciliśmy do Roscommon aby rozstawić sprzęt w centrum miasta.
Dwóch typów z aparatami w centrum miasta, nocną porą nie mogli pozostać niezauważeni... Wielu z przechodniów zatrzymywało się z zapytaniem : "Do jakiej gazety te zdjęcia?" Jeden z taksówkarzy zaproponował pomoc jako przewodnik i opowiedział historię ostatniej kobiety kat-a. Na zdjęciu... mieszkanki Roscommon, zainteresowane promocją na łamach RoscommonPeople. Lokalnej gazety, za której dziennikarzy zaczęliśmy uchodzić:)